Bolero

„Miała przyjść po lekcjach. Dobrze, że już nie muszę chodzić do liceum, studia są naprawdę spoko. O, dzwonek. Jest punktualnie.”

- O, jesteś już – wielkie oczy, jak zawsze.

- Hej Dźwiedziu. Już.

 ”Wykonuje bezsprzecznie wszystkie polecenia. Dość ciekawe, jak daleko mogłaby się posunąć. Czy jest jakaś granica?

Chciałbym sprawdzić jedną rzecz…”

__________________________________________________

- O, jesteś już. Dobrze. Rozbieraj się.

- Hej, Dźwiedziu.  Już – Dźwiedź wszedł do swojego pokoju.

Zdjęłam płaszcz i buty, poszłam za nim. Pokój Dźwiedzia miał koszmarnie zielone ściany i dość mało mebli. Dźwiedź rozsiadł się przy komputerze, z głośników zaczęły płynąć delikatne dźwięki werbla z początku Bolera Ravela.

- Gotowa?

- Tak. Jaki dział teraz?

- Nie wiem, sprawdzę – przeszukałam teczkę z zeszytami i wydrukowanymi próbnymi maturami.

- Nie ważne. Granice.

- Dobrze – zgodziłam się.

Wyciągnął kartkę z ryzy papieru z drukarki. Zastanowił się chwilę i napisał zadanie. Obrócił do mnie kartkę i trzasnął długopisem w stół obok niej. Słodki dźwięk oboju zanucił główny motyw Bolera.

Wzięłam długopis do niepewnej ręki. Popatrzyłam na zadanie.

„Rany… to dość trudne. Dźwiedź na mnie patrzy. Czy ja mam pomysł jak to rozwiązać? Ojej, trochę długo się już nas tym zastanawiam. Jeszcze nic nie napisałam. Dźwiedź nadal patrzy. Orany, nie dam rady tego zrobić, to trudne. Dźwiedź pomyśli, że jestem głupia… Dziewczyna Dźwiedzia nie może być głupia. O nie! Nadal nic nie napisałam. Jezu, Dźwiedź widzi, że nic nie napisałam. Co to za dźwięk? Po oboju był klarnet? Nie ważne! Zadanie! Dźwiedź! O nie, nie rozwiążę tego… To za trudne, Dźwiedź ma rację – jestem głupia…”

Nagle poczułam wielki klin w gardle, a na granicach oczu zaczęły się zbierać gorące łzy. Z głośników popłynęły dźwięku głównego motywu grane przez znacznie wyższy instrument, niż poprzednie.

„Wiem, że jestem głupia… Tak mi z tego powodu przykro… Nie mogę się rozpłakać. Muszę się skupić nad zadaniem… Ale Dźwiedź zobaczy moje łzy. Muszę je natychmiast powstrzymać! O nie! Już zobaczył. Dźwiedź widzi, że płaczę nad zadaniem, to żałosne. Jak ja je mam rozwiązać!? Straciłam już tyle czasu nad próbą skupienia, że nie warto już nawet go zaczynać. Dźwiedź i tak będzie widział, że jestem beznadziejna i że nie umiem tego rozwiązać. Kto płacze przy zadaniach z matmy? Zachowuję się jak jakaś wariatka! I do tego jeszcze jestem głupia! Jak on może być z kimś takim!? Nie zasługuję nawet, żeby mnie uczył…”

Dynamika utworu się zwiększyła. Orkiestra dużo wyraźniej zaznacza swoją obecność. Werble grają coraz głośniej. Wydaje się, jakby i tempo się nieco zwiększyło. Napisałam znak równości, który momentalnie został rozmyty.

„O nie! jedna łza spadła na kartkę! Dźwiedź zobaczył tę łzę! Może nie widział wcześniej pozostałych. Kupiłam trochę czasu znakiem równości, to wyglądało tak, jakbym się zastanawiała. Tak istotnie robiłam! Jezu, nadal nic nie rozwiązałam. Nawet nie wiem jak to ugryźć. Nie zrobię tego. I jeszcze marnuję czas nad takim głupim zastanawianiem się… Jestem beznadziejna. Nie! Nie myśl tak głupia pizdo! O nie… kolejne łzy! Jak to przestać! Boże, pomocy! Dźwiedź widzi moje łzy… Iść do łazienki?  Mam już kompletnie zatkany nos. Obok Dźwiedzia leżą chusteczki, czy wolno mi o nie poprosić? Nie! Tylko przyznam się w ten sposób do potrzeby z nich skorzystania. Nie ważne! Zadanie! Dźwiedź puka palcem w stół. Już wszystko widzi, wszystko wie… Nie jestem godna tego, żeby w ogóle na mnie patrzył. Jestem nikim. Nie zasługuję, by żyć…”

Szloch wyrwał się z mojej piersi tak nagle, że nie zdołałam go powstrzymać. Orkiestra ryczała z głośników główny motyw, wszystkie możliwe instrumenty perkusyjne tłukły się do bólu. Na ustach zastygły tylko nieme słowa „przepraszam Dźwiedziu”. Nie mogłam się odezwać. Pogardliwe i surowe spojrzenie Dźwiedzia wywołało kolejne spazmy płaczu. Orkiestra doszła do punktu kulminacyjnego, zatrzymała się chwilę umilkła glissandem.

Otworzyłam oczy. Cisza mnie zaskoczyła. Złapałam oddech. Chlipnęłam nosem. Serce zwalniało. Co się właśnie stało?? I dlaczego znowu?

__________________________________________________

 Muzyka ucichła. Miałem rację – jak zawsze. Ten utwór wywołuje presję i stres. Rozpłakała się przy głupiej granicy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>