Dokument (EDYTOWANY)

Dokument został przygotowany. Adres został odnaleziony. Myśli zostały skończone i zamknięte. Tylko jak wiele z treści dokumentu jest chęcią zamknięcia całej sprawy, a jak wiele nadzieją na jej kontynuację? Po głowie chodzi mi myśl „ostatnia deska ratunku”. Jednak… Skąd można się dowiedzieć, czy jest o co walczyć, czy jeśli teraz przestanę na dobre to stracę to, czego szukałam? I jak to odnaleźć? Dokument został napisany. Nie nadszedł sen, lecz pojawił się dzień. Łzy zostały otarte i wyschły. Jak wiele z tego co mi się wydaje o mnie jest prawdą? Pewne jest tylko jedno, jeśli nic nie zrobię – oszaleję. A zrobiłam już prawie wszystko.

26.07.2017 4:45

(Wpis zostanie edytowany)

EDYCJA WPISU

Anthony dostał mój list. Choć chciałam zamknąć naszą sprawę, wyjaśnić wszystko i zerwać całkowicie kontakt, gdzieś za uchem, beznadziejnie dziecinna myśl pokazywała mi obraz, w którym on odpowiada na niego, mówiąc, że jednak coś dla niego znaczę i wyznaje jakieś uczucia. To było tak nieprawdopodobne, że nie mogło się wydarzyć.

A jednak się stało. Jestem teraz niewyobrażalnie szczęśliwa. Jeszcze nigdy w życiu czegoś takiego nie czułam… W obliczu tych odczuć mogę powiedzieć, ze warto było zaryzykować, że to była dobra decyzja i tak właśnie myślę. Chciałabym napisać, że warto walczyć o najważniejsze aspekty życia, o szczęście, lecz na razie wiem tylko jedno -  nie podjęłabym się tego, gdyby nie wyjście w góry, na Świnicę, bo ta góra mnie zmieniła.

Nie jestem jednak pewna, czy gdyby sprawa potoczyła się wedle moich oczekiwań, a nie wedle najśmielszych marzeń, napisałabym to samo – że warto. Jak bardzo warto więc próbować dla samej próby?

Nie chcę się zachłysnąć szczęściem, próbuję dość chłodno podejść do sytuacji, bo czasem budzę się i nie mogę uwierzyć, że mogę być tak szczęśliwa, że gdzieś życie podłożyło mi haczyk. Więc pozostaje drugie pytanie: czy pozwolić sobie ponieść się radości i mieć wspomnienie z niej do końca życia, nawet jeśli wszystko runie, czy nie szybować tak wysoko, żeby upadek bolał mniej?

Kocham go jak nienormalna, a dzięki temu uczuciu mam siłę robić wszystko, bez żadnych ograniczeń. Mam chęć i nadzieję zmierzać w kierunku marzeń. Wydaje mi się nawet, że on to odwzajemnia. A podsumowując moją całą przeszłość, to niemal niemożliwe, żeby przytrafiały mi się takie rzeczy. Uśmiecham się do niego w myślach, gdy czuję takie szczęście. Jest moim promieniem słońca w ciemnym , gęstym lesie – daje siłę i nadzieję na wzrost i pokazuje, że gdzieś tam jest naprawdę ładna pogoda.

Kiedyś się dowiem wszystkiego. Na razie się wznoszę.

02.12.2017 20:47

2 komentarzy


  1. Wróciłaś!! Tak się cieszę :)

    Po sporej przerwie zaczęłaś tajemniczo, hm… Pojęcia nie mam, co to za dokument, mogę jedynie gdybać i bawić się wyobraźnią. Mam jednak nadzieję, że mimo wszystko będzie dobrze, gdzie „dobrze” oznacza tak, jak byś tego chciała.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>