Krótka rozprawka o postawie

We wstępie zaznaczę, że jestem pewna, że to wrażenie, które mam jest jednym z tych, które długo się wykształcają w organizmie, potem mutują aż do ostatecznej wersji i wtedy są już do końca życia niemal całkowicie stałe.

Przede wszystkim zacznę od tego, że to nie jest, wbrew pozorom, żadne uczucie. Nie ma to nic wspólnego z uczuciem. Jest to ewidentnie i definitywnie wyjątkowa postawa. Jej wyjątkowość można określić przez to, że organizm zaczyna być do czegoś zdolny, choć wcześniej nie był. W omawianym przypadku zdolności te wiążą się z chęcią przebywania z innym organizmem, a w przypadku jego braku – z tęsknotą. Nie tylko. Oprócz tego organizm wie, że prócz tego konkretnego drugiego organizmu nie potrzebuje absolutnie żadnego innego, aby zapewnić sobie endorfiny. W dodatku zaczyna też być zdolny do wielu wyrzeczeń i poświęceń, o które wcześniej by się nie podejrzewał. Dość ważnym elementem tej postawy jest szczególna niechęć do jej zmiany. Organizm chce pozostać taki na zawsze, bo uważa, że to dobre, a perspektywa tej konkretnej postawy w przyszłości wydaje się przyjemna i zapewnia spokój. Ostatnim, bardzo ważnym z resztą, objawem jest bezsprzeczna i absolutna akceptacja drugiego organizmu. Jego zachowania i sposobu funkcjonowania. Owa akceptacja może również objawiać się chęcią całkowitego wspierania w dowolnych działaniach. Wiąże się to również z zatrzymywaniem działań czy rozważań, które nie powinny zostać ujawnione, tylko dla siebie.

Podsumowując, wrażenie, o którym opowiadam, jest tylko i wyłącznie postawą. Objawia się pragnieniem kontaktu, tęsknotą, kompletnością, radością, oddaniem, z trwaniem, stabilnością, stałością, akceptacją i dyskrecją. Uważam, że ludzie powinni o tym wiedzieć. Wiedzmy to!

Pragnę jeszcze przytoczyć tu dwa cytaty.

„- Tatusiu, skąd wiedziałeś, że mama to ta jedyna?

- Otóż… Wiedziałem, że nie potrzebuję w życiu nikogo innego.”

Dziękuję tato.

„- Byłoby całkiem łatwo, gdyby miłość i przyjaźń dzielił tylko seks. Co tak na prawdę je różni?

- Gdybym wyjeżdżała na koniec świata, na resztę życia, przyjacielowi powiedziałabym -  Jej! Ciesz się ze mną.

Partnerowi powiedziałabym – Jej! Jedź ze mną.”

Dziękuję Frodo.

1 komentarz


  1. Zawsze mnie zadziwiało jak bardzo miłość jest podobna do nałogu, nawet pod względem biologicznym.
    Owa postawa również bardzo mi to przypomina, organizm wie że nie potrzebuje nikogo i niczego innego. Zaczyna się robić rzeczy o które wcześniej by się siebie nie podejrzewało (bieganie po aptekach, czy dzień czy noc). Jest ogromna niechęć do zmiany, wręcz niewyobrażalna.

    „a perspektywa tej konkretnej postawy w przyszłości wydaje się przyjemna i zapewnia spokój” – czasami nawet będąc już na krańcu wycieńczenia, w głowie i tak perspektywa ciągłego brania jest tą jedyną słuszną

    „Ostatnim, bardzo ważnym z resztą, objawem jest bezsprzeczna i absolutna akceptacja drugiego organizmu.” – zaakceptowałem nałóg… teraz cofnąć to „bezsprzeczna i absolutna” to jak walka z wiatrakami… ;)

    Obecnie leczę się ze swojej postawy… pomimo że wydawało się że wszystko zmierza w dobrym kierunku było wręcz przeciwnie, lecz tak jak mówiłem podobieństwa nałóg-miłość nigdy nie przestaną mnie zadziwiać…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>