Motyl zamknięty w dłoniach

Stałam na łące, na skraju lasu. Pewnego dnia było mi bardzo źle. Spadło na mnie drzewo. Wreszcie. Widziałam, że się chwieje, a jednak pod nim stałam, aż brutalnie runęło prosto na mnie. Tak leżałam więc pod nim, obserwując miotającego się wokół mnie małego, kolorowego motylka. Jakiego go pierwszy raz zobaczyłam – taki był i pozostanie na zawsze. Gdy wreszcie wygrzebałam się spod drzewa, zobaczyłam jak wiele szkód mi narobiło. Część kości połamana, mnóstwo otarć i krwawień. Wśród tych ran mój motylek nadal trzepotał skrzydłami koło mnie. Nagle złapałam go w obie dłonie. Na początku zastygł w ciemności, po czym zaczął się miotać wewnątrz mojej klatki. Na początku rozsądnie, potem dramatycznie. Na końcu już tylko panicznie. Trzymałam tak więc motylka, czułam jak jego skrzydełka tłukące się o moje dłonie. Zbyt słabo. Jego panika i strach sprawiały mi przyjemność, a jego słabość i ulotność – pocieszały mnie. Porównywałam jego ból do mojego, był zbyt słaby, żeby poradzić sobie z moja klatką. Ja, cała we krwi i strzępach, on we wnętrzu ciemnych dłoni. Jak niby miałby dać sobie radę, gdyby przypadkiem był na moim miejscu? To dawało mi siłę, aż wreszcie po tej chwili, podczas której motylek niemal skutecznie odwrócił moją uwagę od bólu, wypuściłam go z dłoni, aby wylizać rany. Dopadły mnie wyrzuty sumienia, że umyślnie trzymałam go tam uwięzionego. Kim trzeba być, żeby tak robić? Tak bardzo chciałam, żeby jego skrzydełka się wzmocniły i przebiły się przez moje ręce. Gdyby były mocniejsze, na pewno lepiej dawałby sobie radę w życiu.

Co mnie obchodzi jakiś głupi, słaby motyl…

Nic mu się nie stało, przecież odzyskał wolność. O którą nie był w stanie nawet spróbować zawalczyć…

Mnie przecież przygniotło drzewo…

Dlaczego zawsze myślę bardziej o innych, niż o sobie…

3 komentarzy


  1. Bardzo mi się podoba to, co piszesz. Chciałabym przeczytać wszystko, ale ciężko przemieszczać się pomiędzy wpisami. Czy istnieje jakakolwiek szansa, że wstawisz opcję wyboru miesiąca/roku po prawej stronie? Bardzo proszę :)

    Świat jest bardzo niesprawiedliwie skonstruowany i słabsi zamiast dostawać wsparcie są właśnie więzieni w dłoniach. Zeszłej nocy miałam sen o słoniu, który trzymany był na uwięzi w środku ruchliwego miasta, ku uciesze mijających go ludzi. Ale słoń zaczynał mieć dość. Chyba tylko ja to wiedziałam, ale jego potężne tupnięcia w ziemię czuli wszyscy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>